Bo lubię tą piosenkę
Archiwum z lipiec, 2007

Nic nowego.
lipiec 31, 2007Właśnie skończyłam grać z Aśką w bilard
Za chwilkę zaczyna się film, jak będzie ciekawy to go opiszę
No i w sumie tyle. Pa Pa

Geniusz odszedł.
lipiec 30, 2007
Przed chwilą w TV usłyszałam tragiczną wiadomość. Zmarł Ingmar Bergman – najwybitniejszy reżyser jakiego znam, dzięki któremu zafascynowałam się językiem szwedzkim. Mam wielką nadzieję, że kiedyś pooglądam jego wszystkie filmy, które na razie są bardzo trudne do zdobycia. Zawsze jest tak, że geniusze doceniani są dopiero po śmierci.
Wielka strata dla kina
Bardzo mi smutno
Odszedł tam, gdzie rosną poziomki.

Wesoło mi
lipiec 29, 2007Dzisiaj od rana byłam wkurzona. Wczoraj nastąpiło pewne spięcie, które totalnie rozwaliło mi humor. cały dzień chodziłam gburowato po domu nie odzywając się do nikogo, aż w końcu po południu wyszłam z dwoma koleżankami na spacer. W supermarkecie kupiłyśmy sześciopak piwa i jak żule wypiłyśmy go nad rzeką. Teraz siedzę w domu i jem arbuza już z nieco lepszym humorem
Zaraz znowu z Aśką będziemy w coś grały na internecie, ale pewnie nie za długo żeby nie doszło do takiej sytuacji jak wczoraj z moją mamą :/ Nie będzie dzisiaj notatki muzycznej, bo jedyne co słuchałam dzisiaj to muzyka w radiu “trójka”. Pa Pa

Imogen Heap – Come here boy
lipiec 28, 2007Sama piosenka, jeśli chodzi o wokal i wykonanie – jak zwykle genialna. Jeśli chodzi o tekst, to jest on jakby żywcem wyjęty z późnych lat 90 XX wieku
(nic dziwnego- płyta z 1998 r.) Teledysk- gdyby nie było głosu to pomyślałabym, że to piosenka metalowa. Bez względu na wszystko i tak ją uwielbiam
It’s dark in here
Visions are flashing into my head
As i reminisce
My reoccuring dreams and you said
I’m falling, falling for you babe,
And my feelings are gettin stronger,
So why dont you stay with me for a
For a little longer
Come here boy,
Oh come here boy,
Come here boy
Oh come here boy
I know that my face
Is only too familiar to your sleep
I can see it in your eyes
I can tell by your body heat
Why are you taking so long
You need to come and find me, honey
To set your mind at rest
And let your dreams run free.
You know, im no stranger in your dreams
I’m craving i’m howling im begging and pleading
Be mine tonight
Oh and im waiting im dying, im wanting and needing
To show you a night
Where I’ll be touching and holding caressing and giving you
Your every fantasy
I’ll get you dreaming and lusting burning and praying
For more of this ecstasy.

Coś mi się odwidziało.
lipiec 28, 2007Kolejny dzień sielanki. Takie byczenie się w domku. Po południu poszłam z siostrą i moim pieskiem do pracy mojego taty, gdzie jest ładny placyk do jeżdżenia autem. Ostatnio tak ładnie szło mi ruszanie z miejsca, a dzisiaj coś nie mogłam się wtrafić i co chwilkę gasło mi auto
Zawsze tak jest kiedy ktoś mnie obserwuje. Jak jechałam sama to wszystko było ok. No ale jeszcze mam czas, aby przywyknąć do prowadzenia samochodu. Od połowy sierpnia będę mogła jeździć “L-ką”.
Teraz sobie siedzę, pewnie za chwilkę pogram z Aśką w literaki
Muszę wrzucić jeszcze jakąś piosenkę, bo ostatnio nieźle zaniedbuję inne kategorie na blogu. Pa Pa

Kraków bez trzymanki :D
lipiec 27, 2007To było szalone. Dzień zaczął się tragicznie. Miałam wstać o 4:45 bo o 5:40 musieliśmy jechać na busa, ale jak zwykle wyłączyłam w śnie komórkę i wstałam o 5:17.W 20 minut wykąpałam sie, wysuszyłam włosy, spakowałam się, ubrałam się i zjadłam śniadanie.
Wyjechaliśmy zgodnie z planem dobry kierowca, fajny bus wyposażony w radiostację na którym inni kierowcy prowadzili jajcarskie rozmowy, ale dzięki temu mogliśmy jechać niezgodnie z przepisami nie obawiając się panów z drogówki.
W Krakowie najpierw troche pojeździłyśmy komunikacją miejską aby dotrzeć na uczelnię, a potem już tylko do galerii. W sumie – około 5 godzin łaziłam po wszelkich sklepach, co ciekawe, na każdym pisało sale. dopiero 20 minut przed wyjściem trafiłam do fajnego sklepu gdzie mogłam sobie pozwolić na zakup ciuchów. Najcudowniejsze jest to, że kolejka do przebieralni była na pół sklepu. Jakoś mi się udało i wyszłam stamtąd z ubraniami, bo zwykle łażę całymi dniami i nic nie kupuję hehe
Z obolałymi nogami dotarłam na postój busów. Po jakimś czasie pojawił się kierowca naszego pojazdu- 9-osobowego. To nic, że rezerwację miało 11 osób. Ten bus nie miał już radiostacji, na szczęście posiadał wygodniejsze siedzenia niż poprzedni. Śmieszne- kierowca nie znał trasy do Sanoka i siadły koło niego dwie blondyny wertujące mapę. Wybrały cudowną drogę- przez wyżyny małopolski zahaczając o Beskidy. Mieliśy “ominąć korki”, a wyszło, że dojechaliśmy sporo po czasie. Koleś jechał na łeb i szyję, latałam po całym busie nie mogąc oprzeć się prawom fizyki i nadmiernej prędkości. Kierowca wyprzedzał na zakrętach, na górkach, na podwójnych ciągłych samochody szybsze od busa. To było fajne, ale dosyć stresujące
Szczęśliwi dotarliśmy do Sanoka, a tu naglę miły pan z drogówki zatrzymuje nas. Kierowca nie miał zapiętych pasów. Hahaha. Poza tym, nie miał pozwolenia na przewóz ludzi za kasę- młody był, pewnie kogoś zastępował. Biedaczysko. Tu kończy się mój wielki wypad na wakacje. Kto wie, może jeszcze gdzieś uda mi się wyskoczyć przed klasą maturalną?

Tylko jedna notka dzisiaj.
lipiec 26, 2007Właściwie to nie ma nic do powiedzenia
Bardzo się najadłam na kolację, co jest podstawowym błędem w żywieniu. no i muszę iść spać, bo jutro o 5 pobudka, trzeba zdążyć na busa do Krakowa. Zatem jutro na pewno coś napiszę
Pa Pa

Kocham TVN!
lipiec 25, 2007Dzisiaj na TVNie “Ojciec chrzestny”! Zawsze chciałam pooglądać ten film. Na imdb, filmwebie i innych tego typu stronach, zajmuje on 1 miejesce w rankingu. Tym razem nie mogę zasnąć, nawet gdybym miała sobie włożyć wykałaczki do oka.
Zrobiłam już 100 pytań z testów na prawo jazdy. Całkiem nieźle jak na 1 dzień
Jutro znowu kurs. Lubię tam chodzić
Idę czekać na film. Pa Pa