Dzisiaj wpisu z filmem nie będzie. Przed chwilą skończyłam oglądać “Patch Adams” na TVN i mam bardzo negatywne odczucia. Film jeszcze bardziej zapewnił mnie, że świat nie ma sensu. Tragiczny film :/
Wystawiam głowę za okno i co widzę? Gwiazdy! No coś niezwykłego, od tygodni tylko burzowe, czarne chmury a dzisiaj gwiazdy! Tylko gdzieś się księżyc zagubił w akcji. Słyszałam, że mają wrócić ciepłe, słoneczne dni. Mam taką nadzieję.
Czas upływa szybko. Nie przeciwstawiam się temu bo wiem, że w tej konfrontacji nie mam żadnych szans. Nie dołuję się, nie rozpaczam. Życie jest dostatecznie długie i poplątane, żeby teraz na siłę coś zmieniać. Jest jednostajnie. Ani dobrze ani źle. Nie wiem, czy watro narażać tą jednostajność i zacząć przechylać szalę: czy chwila szczęścia przeplatana ze skrajnym nieszczęściem może być ważniejsza od stabilności? Nie wiem.
Dobranoc. Słodkich snów

