Byłam dzisiaj rano w mieście pozałatwiać wszystko. Odwiedziłam dwa banki, fotografa, pocztę, ośrodek szkolenia kierowców, targ z warzywami gdzie kupiłam kukurydze
Po drodze spotkałam połowę ludzi z kursu, którzy byli zmuszeni dokonać tego samego co ja- zrobić fotkę i wpłacić pieniądze. Widziałam też paru znajomych i w ogóle mnóstwo ludzi, którzy nie wiadomo co szukają w piątek rano na mieście. To wada lub też zaleta wiejskich miast- gdzie tylko sie ruszysz tam ciągle widzisz te same twarze. Po powrocie do domu mam już obowiązek. Odkąd moja siostra poszła do pracy, muszę zajmować się siostrzeńcem. Czyli czas do 16 mogę sobie wykreślić z dnia.
W reszcie dnia pooglądałam filmy, poszłam na rower i teraz sobie siedzę. Idę oglądać Ojca chrzestnego II, ale jestem prawie pewna, że zasnę, bo rano wcześnie wstałam. Zobaczymy. Pa Pa


