Dzisiaj mamy zupełnie inny dzień niż wczoraj. Nie czuję poczucia winy, bo w godzinach 10-16 uczyłam się do prawa jazdy, równocześnie sprawując opiekę nad małym siostrzeńcem. Przeczytałam do końca książkę z przepisami i ukończyłam wszystkie 490 pytań testowych.
Później pojechałam na rower. Byłam w pracy mojego taty, potem pojechałam do kauflanda i kupiłam sobie 2 jogurty, 3 bułki i dwa banany
potem to wszystyko zjadłam nad Sanem, przy doborowym towarzystwie muzyki z mp3-playera
Jednogłośnie (oo ile głosów w mojej głowie przemawia
) stwierdziłam, że życie czasami jest piękne. Jakież było moje zasmucenie kiedy bateria się wyczerpała.
Czas było wracać. Po najedzeniu się takimi delikatesami zrobiło mi się trochę niedobrze, no ale wsiadam na rower, jadę drogą główną, aż tu nagle z parkingu wyjeżdża jakaś roześmiana kobieta, o mały włos nie taranując mnie. I kto tu mówi, że zdrowe odżywanie wydłuża życie??
Siedzę sobie, już wypoczęta. Rozmawiam z ludźmi, albo też nie rozmawiam z nimi. Czuję, że czasem mi odbija, tylko nie wiem czy na plus czy na minus. Ładną pogodę dzisiaj mieliśmy. Potem pooglądam jakiś film, a następnie przywitam siódmy sierpnia. Do jutra. Pa Pa
