Przyznaję, że dwa dni mojej dezaktywacji były z powodu zapomnienia lub też braku chęci do pisania (16 i 19 XIII). To wszystko przez to, że nie udało mi się utrzymać ciągłości w prowadzeniu bloga, wiedziałam, że tak będzie. Niestety to już nie z mojej winy.
Tera muszę zacząć nadrabiać. W ciągu ostatnich dni działo się wiele, a zarazem nic ciekawego. W sobotę w mojej mieścinie było “Lato z radiem”. Było w cholerę ludzi, mało miejsca, ale koncert można uznać za udany. Łzy i Perfekt to dobre zespoły, więc nie mogło być inaczej. Muszę jednak przyznać, że przez większą część tamtego wieczoru myślałam o tym, jak bardzo chciałabym, żeby na scenie znajdował się ktoś inny
Wczoraj byłam na pizzy w najdroższej knajpce na świecie, znaczy sie w pizzerii, której właścicielom porobiło się coś w główkę i wyrobili takie ceny, że z ulubionej miejscówki do jedzenia stała się ona zbyt drogą jak na moją kieszeń. Trzeba poszukać innego miejsca
Dzisiaj miałam piękne sny. To sprawiło, że cały dzień miałam bajeczny nastrój
Czasami myślę, że dla tych marzeń warto żyć, nawet jeśli wiem, że są one niemożliwe do spełnienia. A może jednak można je spełnić. Przecież jesteśmy tylko ludźmi, każdy ma równe szanse. A może czasem nie warto ich spełniać. Może w tym tkwi szczęście?
Jutro idę na kurs, ostatni już chyba. Później już tylko jazdy jazdy i jazdy. A pomiędzy jazdami szkoła szkoła i szkoła. Jestem ciekawa przyszłości. Wypełniłam już niosek o dowód osobisty, mimo że jeszcze 24 dni do urodzin. Życie z muzyką jest piękne
Kończymy. Pa Pa